Używamy plików cookies do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki (odwiedź witrynę dostawcy Twojej przeglądarki aby dowiedzieć się jak to robić).
Aktualności

 

 

REKLAMY

 

 

 

 

Pacjenci czekają na refundację kolejnych linii leczenia OAB
2019-03-26

Pacjenci z zespołem pęcherza nadreaktywnego nadal leczeni są w Polsce w sposób suboptymalny i jak sami podkreślają, obecne możliwości farmakoterapii dalekie są od światowych standardów. Czy ta sytuacja ulegnie zmianie?

Szacunki Polskiego Towarzystwa Urologicznego (PTU) wskazują, że z problemem zespołu pęcherza nadreaktywnego (OAB) w Polsce może się zmagać od 10 do 26 proc. dorosłych mężczyzn oraz od 8 do 42 proc. kobiet. Choroba ta postępuje z wiekiem i niejednokrotnie współwystępuje z innymi schorzeniami dolnych dróg moczowych, co dodatkowo pogłębia frustrację chorych.

Dotychczas leczenie pacjentów z OAB zaczynało się od terapii niefarmakologicznej - modyfikacji stylu życia oraz terapii behawioralnej obejmującej m.in. trening pęcherza oraz ustalenie harmonogramu mikcji. Gdy te metody zawodziły, a pacjenci dalej skarżyli się na wstydliwe dla nich dolegliwości, wówczas lekarze mogli włączyć II linię leczenia - farmakoterapię przy użyciu leków antymuskarynowych. Jak podkreślają eksperci PTU w wytycznych "Zasady postępowania u chorych z nietrzymaniem moczu", w przypadku chorych z pęcherzem nadreaktywnym leczonych lekami antymuskarynowymi konieczna jest indywidualizacja terapii w zależności od chorób współistniejących, przyjmowanych przez pacjenta innych leków oraz profilu farmakologicznego poszczególnych leków. Niestety w Polsce od lat we wskazaniu: zespół pęcherza nadreaktywnego, refundowane są zaledwie dwa leki antymuskarynowe - solifenacyna i tolterodyna. Na świecie arsenał refundowanych leków jest znacznie większy, obejmuje m.in. mirabegron, darifenacynę, fesoterodynę, desmopresynę i oksybutyninę. - Nie wiemy, co o tym myśleć. Zespół pęcherza nadreaktywnego powinien zostać uznany za problem zdrowotny równie, o ile nie bardziej istotny, niż samo nietrzymanie moczu - mówi Teresa Bodzak, przewodnicząca Sekcji Pęcherza Stowarzyszenia Osób z NTM "UroConti".

Nadzieją na poprawę leczenia polskich pacjentów z OAB jest toczący się proces refundacyjny mirabegronu. Lek ten uzyskał już pozytywną ocenę Rady Przejrzystości i rekomendację prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Zdaniem ekspertów powinien być finansowany w II linii farmakologicznego leczenia objawów OAB. Pacjenci nie kryją zadowolenia z tej decyzji i wskazują, że oczekują pozytywnych wyników negocjacji między producentem a Ministerstwem Zdrowia. - Zespół pęcherza nadreaktywnego jest schorzeniem, dla którego nie ma jednej "złotej terapii". Uważamy za jak najbardziej zasadne stworzenie II linii leczenia objawów zespołu pęcherza nadreaktywnego w oparciu o lek Betmiga (mirabegron), który charakteryzuje się całkowicie odmiennym mechanizmem działania oraz, co dla nas równie istotne, mniejszymi działaniami niepożądanymi - oceniła Elżbieta Żukowska, sekretarz zarządu "UroConti".

Światowe standardy leczenia OAB obejmują również kolejne linie leczenia. O ile trzecia linia, polegająca na ostrzykiwaniu ściany pęcherza moczowego toksyną botulinową, nie jest finansowana w ramach świadczeń gwarantowanych i dostępna jest wyłącznie w wybranych placówkach szpitalnych, to już czwarta, bazująca na neuromodulacji krzyżowej, została wpisana do katalogu świadczeń gwarantowanych i jest na etapie kontraktowania przez NFZ. - Neuromodulacja krzyżowa rzeczywiście weszła do koszyka świadczeń gwarantowanych. Teraz czekamy na wycenę Narodowego Funduszu Zdrowia. Z mojej strony mogę zapewnić, że jesteśmy gotowi do przyjęcia pierwszych pacjentów - poinformował dr n. med. Mariusz Blewniewski z II Kliniki Urologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Tekst: Violetta Madeja w: Kwartalnik nr 67 (4)